Czytam…

Moje zajęcia ogrodowe wcale nie przeszkadzają mi w lekturze.

W ramach pracy (szkolnej, oczywiście 🙂 ) musiałam sięgnąć po Hobbita, czyli tam i z powrotem” Tolkiena.

„Musiałam” – ponieważ miałam o  książce rozmawiać z moimi szkolnymi dziećmi, a nie mogłam się jakoś zabrać do lektury zrażona dawnymi doświadczeniami z Tolkienowskim „Władcą pierścieni”  (nie przebrnęłam nawet przez kilka stron – ale teraz myślę, że to może sprawa tłumacza, a może miałam jakiś – niesprzyjający literaturze fantasy – zły dzień). W każdym razie sięgnęłam po książkę i… wciągnęło mnie. A ponieważ i Maciek ją czytał, troszkę się spieraliśmy, czyja kolej 🙂 Bo czytało się całkiem przyjemnie.

Między jednym elementem płotu a następnym  przeczytałam Toma Holta: „Przenośne drzwi” – takie czary-mary dla troszkę starszych. Zdaje się,  że pomyliłam autorów – pamiętałam ciekawą opowieść „Pieśn dla Nerona„, którą napisał Thomas Holt i z rozpędu kupiłam teraz „Przenośne drzwi” – taką sobie powiastkę.

Zdecydowanie ważniejszy i nieporównywalny był „Lektor” Bernharda Schlinka.Nie oglądałam jeszcze filmu, słyszałam, że książka dobra, więc… Początkowo zastanawiałam się, co wyniknie z romansu bohaterów, obawiałam się banału,  a tu takie zaskoczenie.

Kiedy: Czerwiec 15th 2010

Kategorie: Co nowego?, Ostatnio przeczytane, W domowej biblioteczce | Skomentuj »

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply