Zaśmiewam się w głos (co troszkę niepokoi Azę), czytając kolejną powieść J.K. Jerome: „Trzech panów w Niemczech (tym razem bez psa)”. Oczywiście od razu wstawiam ją do „ulubionych”!
A wcześniej „połknęłam” trzecią część „Tuneli” – świetnie się czytało i z niecierpliwością czekamy z Maćkiem na ciąg dalszy.
Niemożliwością jest natychmiastowe stworzenie całej listy.
Na początek więc lektura, do której wracałam już kilkakrotnie i nadal robi na mnie niesamowite wrażenie.
Tym razem – humorystyczna angielska opowieść:
- Jerome Klapka Jerome: Trzech panów w łódce, nie licząc psa [Three Men in a Boat (To Say Nothing of the Dog)] 1889, tłum. Kazimierz Piotrowski
i oczywiście kolejne przygody „Trzech panów” – narratora (Jerome?), Jerzego (Georga) i Harrisa, tym razem bez Montmorency’ego:
- Jerome Klapka Jerome: Trzech panów w Niemczech (tym razem bez psa) [Three Men on the Bummel] 1900, tłum. Piotr J. Szwajcer.
Od tej powieści zaczęła się moja przygoda z Kurtem Vonnegutem: