Niemożliwością jest natychmiastowe stworzenie całej listy.
Na początek więc lektura, do której wracałam już kilkakrotnie i nadal robi na mnie niesamowite wrażenie.
- Kosiński Jerzy: Malowany ptak (The Painted Bird) 1965.
Tym razem – humorystyczna angielska opowieść:
- Jerome Klapka Jerome: Trzech panów w łódce, nie licząc psa [Three Men in a Boat (To Say Nothing of the Dog)] 1889, tłum. Kazimierz Piotrowski
i oczywiście kolejne przygody „Trzech panów” – narratora (Jerome?), Jerzego (Georga) i Harrisa, tym razem bez Montmorency’ego:
- Jerome Klapka Jerome: Trzech panów w Niemczech (tym razem bez psa) [Three Men on the Bummel] 1900, tłum. Piotr J. Szwajcer.
Od tej powieści zaczęła się moja przygoda z Kurtem Vonnegutem:
- Kurt Vonnegut: Galapagos